Pociąg, część 1

20150728_181147

Od ponad 20 godzin śpię i jem. Mieszkamy w wagonie plackartnyjm, który w pewien sposób wygląda jak polska kuszetka, tylko jest w niej 60 leżanek, które nie są podzielone ścianami. Interakcja z Rosjanami jest nikła. Największy kontakt mamy z panią konduktorka, która wzięła nas za Amerykanów. Większość ludzi wysiada po drodze – w Omsku, Jekatynburgu, itd. Jest jedna zgrabna Chineczka, która też jedzie do samego Abakanu. Co kilka godzin jest 20- minutowy postój i wtedy wszyscy wyskakują na peron. Gorzej jest potem wrócić do smrodku plackarty. Co mnie zdziwiło, w pociągu jest zakaz picia alkoholu. No, ale i tak na stacji pijemy zimne piwko.

Na razie trasa to same równiny, wszystko jest podobne do Polski. Czekamy na Ural.

Dzień 2

Co chwilę jest zmiana czasu. Teraz jesteśmy 4 albo 5 godzin w stosunku do Polski. Ciężko stwierdzić, która jest godzina, bo na peronach jest czas moskiewski, ale światło w wagonach zgaszają równo o 23 wg czasu obowiązującego. Już dwa razy zmieniła się ekipa na sąsiednich pryczach. Była: rodzinka z dzieckiem, które ciągle siedziało na nocniku, poważna matka z synem starym kawalerem, mnóstwo bab w wieku emerytalnym. Jedna z pań, kiedy dowiedziała się ze tez jedziemy do Abakanu, to zaczęła się histerycznie śmiać, co Kacha uznała za objaw załamania nerwowego.

20150729_193501

Odwiedzamy często restaurację, bo jest tam dużo przestrzeni i klimatyzacja, ale niestety poza napojami stać nas na niewiele. Ciekawe, jak funkcjonuje to miejsce, bo oprócz nas nikt tam prawie nie przychodzi.

Syberia, kolej transyberyjska, Wissarion, wissarianie