Azja ma takie owoce, że ciężko je Europejczykowi pojąć. Z zewnątrz kolczaste, z twardą skórką, w środku miękkie, soczyste, bardzo słodkie. Wszystkie mają podobny do siebie smak, ale inne natężenie słodkości i kwaskowatości. Można je kupić na bazarach i w przydrożnych straganiach. Są też w sklepach, ale jest tam mniejszy wybór i są droższe.
Durian -flagowy owoc Malezji. Cały naród jest z niego dumny, produkują np. magnezy z durianem 🙂 Jego smak to pomieszanie czegoś słodkiego z fermentowaną cebulą. Z powodu intensywnego zapachu zakaz jedzenia w miejscach publicznych!
Dragon fruit -zewnętrze obiecywało wiele. Okazało się, że jest piękny, ale w smaku mało ciekawy. Czarne nasionka wyglądają jak mak. Ten zakupiony na południu Malezji, ale podobno przyjechał na targ z Tajlandii.
Mangosten -twarda skórka, u góry cos w rodzaju listków-kokardki,a w środku pyszny słodki miąższ.
Kokos – nieśmiertelny hit wakacji. Świeżutki, sprzedawcy obcinają tylko górę i można pić świeży sok
Langstat – twarda skórka, smakuje jak delikatny grejpfrut (zdjęcia brak, ale wygląda prawie tak samo jak longon).
Longon (Dragon’s eye fruit) – wygląda jak langstat, ale w smaku przypomina bardziej lichi.





